Silesia B&L

Hotel MONOPOL

Prestiżowe miejsce w centrum Katowic


Ciągły rozwój, szeroka oferta, kilkudziesięcioosobowy zespół starający się zapewnić jak najlepsze warunki gościom, dbałość o najmniejsze detale. Tak w dużym skrócie można opisać sukces jakim jest status jedynego hotelu pięciogwiazdkowego w Katowicach. Dyrektor „Monopolu” Piotr Dyduch odkrywa tajniki udanego biznesu.


Hotel Monopol w Katowicach ma ogromną tradycję i historię. Czy to dodatkowo obciąża oczekiwania, a także samą specyfikę jego prowadzenia?

To nie jest obciążenie, to jest wartość dodana. Widzę to tak, że kontynuujemy bogatą tradycję tego miejsca. Zabytkowy hotel jest oczywiście po generalnym remoncie i nie jest takim obiektem jakim pamiętają go starsi mieszkańcy Katowic, to z jednej strony tradycja, a z drugiej nowa jakość. Mnie osobiście ten aspekt historyczny niesie do przodu i zdecydowanie pomaga. Na samym początku nowi właściciele mieli chyba sporo pracy? Mamy w biurze trzy duże kompozycje zdjęć, na których widać, jak budynek wyglądał w momencie, w którym kupili go obecni właściciele. Był wówczas w fatalnym stanie. W zasadzie była to tylko elewacja i fasada zewnętrza, a w środku znajdowało się jedno wielkie gruzowisko. Po przeprowadzeniu koniecznych inwestycji i otwarciu hotelu interes zaczął natychmiast funkcjonować na wysokich obrotach? Otwarcie nastąpiło w 2003 roku. Jestem członkiem pierwszego zespołu, który ten obiekt miał przyjemność otwierać. W zasadzie nie mieliśmy wtedy żadnej konkurencji i było stosunkowo łatwo. Dopiero kilka lat później zaczęły się otwierać inne hotele wysokiej klasy i rodziło się coraz więcej alternatyw. Renoma, którą budowaliśmy wspólnie przez te pierwsze lata po otwarciu pozwoliła nam jednak zachować status najlepszego hotelu w mieście. Wasza oferta jest naprawdę szeroka. To nie tylko usługi typowo hotelarskie i tak naprawdę każdy potencjalny gość znajdzie u was wszystko, począwszy od transportu z lotniska, przez nocleg, a kończąc na restauracjach czy fryzjerze. Jak zatem wygląda zarządzanie takim obiektem i jak duży zespół za to odpowiada? Rzeczywiście oferta jest bardzo rozbudowana. W hotelu mamy 108 pokoi w różnym standardzie – apartamenty, junior, superior, pokoje z łóżkiem king size, a także pokoje jednoosobowe. Oprócz tego dysponujemy trzema salami konferencyjnymi, dwiema restauracjami, kawiarnią i barem. Goście korzystają u nas także ze strefy SPA z basenem, siłownią i gabinetem masażu. Hotel jest bardzo duży. Zespół liczy prawe 70 osób, które pracują na naszą markę, na to, żeby Monopol funkcjonował jak najlepiej. Oczywiście mamy różne działy, jak np. dział recepcyjny, służby pięter, czy też obsługę kuchni. Struktura zarządzania jest natomiast prosta. Oprócz mnie pracuje manager restauracji, szef kuchni, event manager oraz kierownik recepcji.Wydaje się tego wszystkiego naprawdę sporo. Jak zatem wygląda dzień z życia dyrektora hotelu?

Mój dzień pracy zaczynam zwykle krótkim śniadaniem z managerem restauracji. To jest zawsze pierwsza wymiana myśli na temat tego, co działo się wieczorem w restauracji. Później widzę się z szefem kuchni i rozmawiamy między innymi na temat bufetu śniadaniowego, jego wyglądu, tego co można jeszcze w funkcjonowaniu kuchni ulepszyć i jakie wprowadzić zmiany. Wymieniamy się różnymi pomysłami, dotyczącymi na przykład nowej karty czy nowych inspiracji. Później przechodzę do recepcji, spotykam się z jej kierownikiem. Omawiamy, jak przebiegła noc, czy wszyscy goście dojechali, czy są jakieś uwagi dotyczące ich pobytu. Rozmawiam jeszcze z szefami pozostałych działów, a następnie udaję się do siebie do biura i zaczynam pracę komputerową. Przeglądam raporty rezerwacji, analizuję ich ilość, to czy mamy w najbliższych dniach ważnych gości i odpowiadam na masę maili. W okolicach godziny 13.00-14.00 mam krótką przerwę obiadową, a po niej wracam przed ekran. W hotelu zwykle jestem do 17.00-18.00, ale mój służbowy telefon odzywa się często po moim wyjściu, zdarza się także, że dzwoni w nocy.

Ostatnie lata były dla was z pewnością trudne. Pandemia uderzyła szczególnie w takie branże, jak hotelarstwo czy gastronomia. Jak u was wyglądała walka z tym problemem?

Tuż przed wybuchem pandemii branża hotelarska przeżywała prawdziwy rozkwit i to naprawdę był ogromny szczyt. Działo się mnóstwo rzeczy, a obłożenie było bardzo wysokie. Wszystko pękło z dnia na dzień. Tak naprawdę przez całą pandemię, każdego dnia wydawało nam się, że każde obostrzenie, każde zamknięcie będzie tym ostatnim i po nim wszystko wróci do normy. Rzeczywistość była jednak inna i jak wiemy trwało to blisko dwa lata. Bardzo ważny jest fakt, że nasi właściciele w tym okresie utrzymali wszystkie stanowiska pracy i nikt nie został zwolniony. Faktycznie patrząc na całość było bardzo ciężko, spoglądanie na wspaniały obiekt, który momentami stał zupełnie pusty, było dla nas zupełnie nowym doświadczeniem. Nigdy wcześniej w żadnych okolicznościach nie zdarzyło nam się, żebyśmy zamykali hotel z jakiegoś powodu.

Dziś też sytuacja chyba nie jest idealna? Inflacja także generuje spore problemy. Ludzie rzadziej decydują się na wyjścia na korzystanie z hoteli, wyjścia do restauracji i każdą złotówkę oglądają z dwóch stron.

Dane portali rezerwacyjnych pokazują, że rynek w Katowicach wrócił już w zasadzie poziomu sprzed pandemii. Zainteresowanie ofertą hotelową jest podobne. Natomiast ceny mediów oraz produktów niezbędnych do prowadzenia hotelu znacząco poszły w górę. Musieliśmy oczywiście zareagować, więc nieunikniona była także podwyżka cen oferowanych przez nas usług. Inflacja spowodowała, że zmuszeni byliśmy rozłożyć na czynniki pierwsze wszystkie oferty sprzedażowe, choćby w restauracjach. Musieliśmy przeliczyć od nowa koszty wszystkich dań, to bardzo ważne z punktu widzenia rentowności. Oczywiście w nieskończoność nie da się przerzucać tego, co jest związane z inflacją na klienta, bo jest pewna granica. Z jednej strony nie może być sytuacji, że dania w karcie będą kosztować 200 zł, ale z drugiej nie możemy obniżać jakości naszej oferty, bo chcemy zachować klasę premium. Nie jest to łatwe. Ceny niektórych produktów poszły nawet o 300-350% w górę. 

Z jakich inwestycji czy też działań w ostatnich latach jest pan najbardziej dumny? Co było najbardziej przełomowe dla hotelu?

Warto powiedzieć, że czas pandemii był jednocześnie dla hotelu czasem wielkich inwestycji. Po otwarciu, które miało miejsce prawie dwadzieścia lat temu, obiekt potrzebował już pewnych zmian. Właściciele zdecydowali się między innymi na remont całej kuchni. Sprzęt, który aktualnie posiadamy jest jednym z najnowocześniejszych wśród obecnie dostępnych na rynku. Jesteśmy także po odświeżeniu niemal całego hotelu. Wszystkie pokoje są pomalowane, posiadają nowe oświetlenie, systemy klimatyzacyjne, odnowione są w nich parkiety na podłogach. Mamy zupełnie nowy system telewizyjny. Zmianie uległy także restauracje, ich wyposażenie i wystrój, jest też nowy bar na parterze. Staramy się utrzymać standard najlepszego i zresztą jedynego hotelu pięciogwiazdkowego w Katowicach.

Jeżeli chodzi o wspomniane gwiazdki to tak wypracowany poziom jest trudno utrzymać?

Oczywiście jest to ciągła praca. Jeżeli chodzi o stronę formalną, to obowiązuje nas ustawa kategoryzacyjna, która określa wymogi dla hotelu na poziomie pięciu gwiazdek. Wszystkie z nich spełniamy. To sprawa podstawowa. Ale warto wspomnieć tu także o niepowtarzalnym klimacie obiektu, wysmakowanych wnętrzach, ze starannie dobranymi unikatowymi, zaprojektowanymi i wykonanymi na zamówienie meblami i wystrojem. Marką naszych właścicieli jest dobry smak i klasa. Wnętrze hotelu Monopol doskonale markę tę odzwierciedla. Druga strona medalu jest taka, że na standard i jakość obiektu pracują osoby. Zespół się oczywiście zmienia, każdy z pracowników cały czas się w czymś doskonali. Jestem hotelarzem z prawie dwudziestoletnim doświadczeniem i wiem jak ważne jest to, aby każdą osobę, która zaczyna u nas pracę zapoznać, wdrożyć i uczyć przede wszystkim kontaktu z klientem, tak aby spełniała ona nasze standardy i zarazem standardy hotelu pięciogwiazdkowego. Czy jest trudno? Z jednej strony nie, bo obiekt jest piękny, a z drugiej to ciągłe staranie o to, aby gość czuł się u nas jak w domu. 

O klasie takiego hotelu jak wasz stanowią także goście, szczególnie ci znani. Kto ciekawy odwiedził was w ostatnim czasie?

Mamy trzy spore księgi gości, w których wpisują się odwiedzający nas artyści, ważne osobistości, gwiazdy sportu. Jest to bardzo wiele nazwisk o renomie ogólnoświatowej. Bardzo trudno byłoby wymienić ich wszystkich. Mogę powiedzieć tak: jeśli dzieje się w Katowicach, czy na Śląsku ważne wydarzenie, a jak wiadomo jako miasto znane z imprez kulturalnych, ekonomicznych, naukowych i sportowych organizujemy ich wiele, ich goście na swój pobyt najczęściej wybierają właśnie nasz hotel. Choćby w ostatnich miesiącach przebywali u nas muzycy Nick Cave, Iggy Pop, The Cure, a także piłkarze reprezentacji Polski. 

W waszym hotelu odbywa się także wiele wyjątkowych wydarzeń. Czym możecie pochwalić się w tej materii, jeżeli chodzi o ostatnie lata?

Ciekawostka jest taka, że przed objęciem stanowiska dyrektora byłem tu event managerem. Przez ten czas zajmowałem się dużymi wydarzeniami, grupami, gośćmi o charakterze specjalnym. Doskonałe położenie hotelu w samym sercu Katowic, a także infrastruktura i wyposażenie obiektu sprawiają, że jest to doskonała lokalizacja dla różnego rodzaju wydarzeń. Na konferencjach, spotkaniach biznesowych czy różnego rodzaju eventach gościmy u siebie na co dzień świat nauki, kultury, biznesu i polityki. Moim celem jako dyrektora jest to, by najważniejsze wydarzenia o charakterze kulturalnymi i biznesowym odbywające się na Śląsku na stałe gościły w hotelu Monopol w Katowicach i by współtworzyły jego markę, tak jak z drugiej strony marka hotelu przyciąga do miasta znakomitych gości. Jednym z takich wydarzeń jest coroczna uroczysta gala Silesia Business Awards, którą od samych jej początków miałem przyjemność współorganizować.